Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

21 down - 20 to go. Po prostu.
Pół roku temu bym w to nie uwierzył, tymczasem minęło jak z bicza strzelił. 18 listopada ruszyłem po raz pierwszy na trening pod kątem Półmaratonu Wiązowskiego. Ani się obejrzałem, a za mną 21 z 41 zaplanowanych treningów. 244,7 km, prawie ćwierć tysiąca kilosów w niecałe dwa miesiące. I 7 tygodni do Wielkiego Startu.
Bieganie weszło mi w krew. Bieganie mnie kręci. Stało się istotnym, jednym z kluczowych elementów mojego życia. A dziś gdy wybiegałem na trening, pomyślałem, że jestem jak Everest z Psiego Patrolu 🙂 Znacie ten cytat?
Lód, czy śnieg – nie poddam się!
Wróciłem do biegania na chwilę przed pięćdziesiątką. Wyników sportowych i wydolnościowych zazdrościłby mi ja z czasów, gdy biegałem poprzednio. Co więcej – wtedy biegałem wiosną, latem, a jeśli jesienią – to tylko wczesną. Generycznie nienawidzę zimna. Czy zdarzało mi się nie chcieć wychodzić z domu w taką chorą pogodę? A czy dzik sra w lesie? Za (prawie) każdym razem! Ale wtedy wchodzi moje motto:
Wymówki są dla słabych!
Że za zimno? No nie, wczoraj po zmroku na spacerze z synem w jednym ze stołecznych parków minęła nas dwójka biegaczy. Na głowie czapki. Na nogach długie kalesony. A na klacie? A na klacie drodzy Państwo… NIC. Serio, nic! Kolesie zapierdzielali bez koszulek w sytuacji, gdy ja miałem na szyi grzejący mnie jak czajnik elektryczny szalik, a ręce – mimo rękawiczek – schowałem do kieszeni.
Dlatego dziś nie marudziłem nawet przez minutę. 16 kilometrów? Będzie 16 kilometrów. Ba, udało mi się tak wycyrklować, że bez nakładania trasy i kręcenia, dobiegłem pod dom i Garmin zrobił „pi-pip!”. Dlatego w momencie, gdy nad stolicą rozszalała się burza śnieżna tak potężna, że biegłem z przymkniętymi oczami w ścianę śniegu, wymamrotałem tylko:
A weź spierdalaj…
zsunąłem balaklawę na szyję i policzki i biegłem dalej. Ja przynajmniej miałem termikę i koszulkę, hihi.
Spoko było. Nawet się przesadnie nie zmęczyłem. Swoją drogą to też dla mnie szok. Ja z czerwca nie uwierzyłbym, że w styczniu stwierdzę, że 16 km długiego wybiegania w tempie poniżej 6:00 mnie przesadnie nie zmęczy. Organizmie, lubię Cię. Dasz radę we Wiązownej. Nawet w śniegu w ryj. Dałeś radę dzisiaj, a to będzie raptem 5 km więcej.
Połowa za mną (w sumie dziś po 8 km była) – połowa przede mną. JEDZIEMY!!!
