Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

Stój, cholera! Swoje wybiegałeś, teraz chwila chillu.
Dziś nie dość, że krótko, to znów dwa treningi razem. No bo w sumie… mało się dzieje w bieganiu, a „pozabiegowo” znacząco więcej.
Zostało 9 dni (ja pierdzielę…) do zawodów. To co się teraz dzieje w moich treningach to (jak zapodało AI przy wyszukiwaniu w Google):
Tapering: strategia treningowa polegająca na świadomym, stopniowym zmniejszaniu objętości treningów przed głównymi zawodami przy zachowaniu ich wysokiej intensywności. Celem jest redukcja zmęczenia, regeneracja układu mięśniowego oraz osiągnięcie szczytowej formy fizycznej i psychicznej (superkompensacji) w dniu startu.
Czyli krótko mówiąc: ruszamy się ruszamy, żeby mózg i nogi nie zapomniały, ale w tempie seniora z balkonikiem. Przy moich codziennych treningowych tempach zmuszanie się do 6:15/km jest mega wielkim wyzwaniem! No ale muszę. Co prawda Garmin już od początku lutego pokazuje mi status „Utrzymanie” zamiast „Efektywne”, ale wciąż liczę, że podobnie jak przed Biegiem Niepodległości, wyskoczy „Szczytowe”!
Nie będę wrzucał tym razem mapek i statsów, bo nie ma czym się chwalić 🫣. Tapering jest, bo być musi i tyle. We wtorkowy wieczór spokojniutkie 9 km z hamowaniem się, żeby nie lecieć poniżej 6:00/km i cool down w formie spaceru po Biedronce. Tak naprawdę to nie zauważyłem, że było 8,99 km i zmieniłem wpis w Garminie, bo mnie brak tych 10 metrów gryzł 😎
W czwartek za to robota w Poznaniu, ale wiedziałem, że będzie chwila wolnego, więc zabrałem buty i ciuchy. I to był najpiękniejszy trening w tym roku, bo przy 6 st. C pierwszy raz w 2026 poleciałem totalnie na krótko. Fuck termika – szorty, short sleeve bezpośrednio na klatę i do boju! Przez pierwsze 1,5 km było nieco rześko, ale potem gospodarka cieplna organizmu się wyregulowała. Pobiegane 2 km @6:00 + 3 km @5:15, bez żadnego dyskomfortu w drugiej części dystansu. Taki 40-minutowy spacerek.
Jeszcze 3 treningi… 22 km treningowe, a po nich 21 na zawodach. Dycha easy w niedzielę (shit, znów -10 st. C zapowiadają), 5 km @6:00 we wtorek z dwoma przebieżkami po 200 m, a na koniec – wyjątkowo w piątek, dwa dni przed startem – 3 km bez tempa i 4*30″/1′. Powoli delikatnie łapie mnie gorączka przedstartowa. Cała robota z ostatnich miesięcy sprowadza się do tych ostatnich 21 km i jednego pytania:
Czy w moje 50. urodziny będę szybszy niż własne wątpliwości?