Header Banner

(20/41) 2026 czas zacząć!

Slalom między tłumami w kopnym śniego? Nie polecam.

Oglądanie ostatniego odcinka Stranger Things na żywo nie było dobrym pomysłem… Nie to, że zły – merytorycznie spoko, nic takiego. Ale nie zmienia to faktu, że pójście spać po 4 rano i spanie do 13 nad ranem… cóż, metabolizm #nielubitego. I weź potem człowieku zbierz dupę i pójdź pobiegać.

A dodajmy do tego jeszcze temperaturę w okolicy 0 st. C, sypiący śnieg i w znacznej części nieodśnieżone chodniki. No i LUDZIE! Ludzie wszędzie. Inna sprawa, że trzeba być mocno inteligentnym inaczej, żeby sobie pomyśleć:

Ooo, Nowy Rok, śnieg sypie… Pobiegnę sobie Traktem Królewskim!

Taaa, i może jeszcze frytki do tego. Przecież w taką piękną pogodę pół miasta ruszy na spacer.

Wariacki urban trail

Miało być szybko, 4×2 km @5:15. Do pewnego momentu było, ale gdy przyszło do wbijania się w luki między tłumami, pełnej koncentracji, by nie zrobić nikomu krzywdy, i – last, but not least – uważania, czy przypadkiem nie wbijam się gdzieś z boku w zaspę albo kopny śnieg. Dwa razy zdarzyło się tylko, że biegnąc wąskim chodnikiem, poza głównymi ciągami, wpadałem na rodzinę idącą radośnie całą szerokością chodnika. Cóż – delikatnego strzału z łokcia czasami nie da się uniknąć, a i tak jestem z siebie dumny, że w kwestii komentarza poprzestałem tylko na:

Całą szerokością? SERIO!!!???

Dlatego wynikowo nie było przesadnie dobrze, acz Garmin przesadza, twierdząc, że zrobiłem trening na 21%. Spadaj, dziadu. Robiłem co mogłem 🙂

A w niedzielę długie wybieganie. Odpuszczę sobie kolejny półmaraton, celuję w 15-17. Przy okazji przetestuję żel inny niż z Biedronki. Na razie mam Powerbar Hydro i SiS-a. Kolejne dwa easy longi wybiorą mojego kandydata na półmaraton. Żel być musi – po pierwszej połówce wiem, że bez dodatkowego strzału glukozy (a nawet dwóch) na bank nie dam rady.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *