Header Banner

W1 i pierwszy dłuższy wtorek

11,5 km na początek tygodnia jeszcze nie biegałem. Co gorsza, musiałem przesunąć trening z poranka na wczesny wieczór.

Do tej pory przygotowując się do startu na 10 km jedyne dwucyfrowe dystanse biegałem na długich wybieganiach. Początek programu do HM i pierwsza poważniejsza zmiana.

750 m rozgrzewki, 9 km easy, na koniec trzy przebieżki. Niby nic, raptem trochę dłużej, ale poprzednia noc rozpieprzyła mi plany. No bo miałem wstać rano o 6.30 (tak, dla mnie to bardzo rano) i pobiegać przed robotą. Tymczasem poszedłem spać o 23.30 i… do 1.30 nie mogłem zasnąć. To nie miało sensu, bieganie po 5h snu byłoby kontrproduktywne. Musiałem więc trochę dostosować resztę dnia. Dało radę?

Nie wygląda źle i przede wszystkim fajnie się czułem. Jak wychodziłem z domu było ok. 4 st. C, założyłem termikę na górę i na dół, co skończyło się mokrymi nogami i podwinięciem rękawów na 3. kilometrze. Tętno trochę wariowało na początku (152, serio?), ale po ok. 2 km unormowało się na sub 130 bpm. Fajny easy run, na koniec trzy przebieżki po 100 m w tempie 3:45-4:15. Wiem, że niektórzy w takim tempie biegną easy. Wariaty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *