Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

Wreszcie normalny trening. 20 tysięcy kroków za mną i w dupie mam mróz.
Czy bardzo nie chciało mi się wyjść dziś biegać? A czy dzik sra w lesie? Czy cieszyła mi się morda, gdy w końcu wyszedłem? JESZCZE JAK!!!
A może jednak nie pójdę? A może przestawię cykl na środa-piątek? O 15 było -3, teraz już -6 st. C, a odczuwalna na -10…
Kto nigdy nie szukał wymówek, żeby nie wychodzić w mróz z domu niech pierwszy rzuci kamieniem. Gdyby to była wiosna, czy lato, to bym po prostu wziął dupę w troki i poszedł. Ale wiedziałem, że muszę. Że tak naprawdę od Nowego Roku nie miałem normalnego tempowego treningu zgodnie z planem. Takiego jak zapisany, dokładnie w ten sposób przebiegniętego, bez skracania, bez tej cholernej bieżni. A tu już niewiele ponad miesiąc do półówki. No musiałem się ogarnąć, choćby skały srały.
Ledwo skończyłem półkilometrową rozgrzewkę, a już wiedziałem, że wyjście było moją drugą najlepszą decyzją dzisiejszego dnia! Wyobraź sobie, że idziesz po mroźnej stolicy, płaszcz zapięty pod szyję, spod szalika wystają Ci oczy, puchowa czapka na głowie… a tu z naprzeciwka biegnie facet, który – biorąc pod uwagę grubo… cienkość ubrań przy Tobie wygląda jak golas i śmieje się jak głupi do sera 🙂
Cudowne to było. W dupie z pogodą! Znów trafiłem dobry setup na odczuwalną -10 st. C. Po prostu na górę założyłem wiatrówkę i regulowałem ciepłotę ciała jej suwakiem. Na głowę tym razem zamiast balaklawy założyłem cienką czapkę z merynosa (po 6 km i tak poszła do kieszeni, a na łysą głowę wleciał rozciągnięty z szyi buff). -10? Minus sresęć. Zajebiście się biegło.

Cholernie potrzebowałem takiego przełamania. -10 za mną, myślę, że tak do -15 st. C jeszcze bym ogarnął. Mróz to mniejszy problem niż opady śniegu. Choć chwilami biegłem po zbitej pokrywie z twardego śniegu, żaden kilometr (poza rozgrzewką) nie poszedł wolniej niż 6:00. Ba – jeden ze stumetrowych akcentów na koniec nawet tak mi się jakoś tam sam na 3:59 zrobił 😉
Jest zajebiście. Wracam. Stronger than ever.