Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

Choć nogi jeszcze bolały po niedzieli, dzisiejszy trening to była walka przede wszystkim z głową.
Masakra jest. Takie zakręcenie świętami, że post wrzucam o północy w Wigilię, szybciutko, na – nomen omen – biegu. Tymczasem dzień był nie tylko trudny, ale również – w pewnym sensie – ważny. Dziś miało bowiem miejsce pożegnanie…
Nie, luzik, nikt nie nie umarł 🙂 Ale jak pisałem niedawno, zorientowałem się, że moje SolarBoosty od Adidasa dokonują żywota. „Ostatnie pożegnanie” planowalem na dziś, ale o mało go nie przesunąłem.
Jak już wcześniej pisałem, to nie jest blog psychologiczny, więc poprzestanę na tym, że poniedziałek… Cóż, powiedzieć, że „mógłby być lepszy” to król eufemizmów. Niby urlop, niby czas zaplanowany przy garach, ale z berecikiem nie było najlepiej. Na dodatek prawdopodobnie spaliłem sernik baskijski. Szfak…
Efekt był taki, że w sytuacji gdy o 10 musiałem gdzieś być, koniecznie na czas, zbliżała się 21 dzień wcześniej, w kuchni byłem w czarnej dupie, a przede mną perspektywa ca. 12 km biegania z siłą rzeczy pobudką o 6.15 rano. No nie, kva kva. Nie w tym stanie. Dodajcie do tego DOMS-y po niedzielnej osiemnastce i odczuwalny ból lewego uda.
No kamikaze boski wiatr nie ma przebacz!
No to poradziłem się Coacha GPT. Co zrobić? A on odpisał coś w stylu:
Mordo, nic na siłę. Nawet jak odpuścisz to nic się nie stanie, a możesz też skrócić. Nogi, serce, głowa – to jest całość. Jeśli z głową źle, to nic z takiego wymuszonego treningu dobrego nie będzie.
Patrzcie Państwo. Niby AI, a empatii wielu humanoidalnych mogłoby się od niego uczyć.
No to obciąłem mniej więcej o połowę. Miało być 750m rozgrzewki, 10 km w easy tempie, potem 4*200 m / 90″ i 7 minut schłodzenia. W życiu bym tego nie ogarnął. Ale 500, 5+2*100/45″+5′ – dało radę. Trochę pomogło głowie i nie przeciążyło mięśni. Nawet mimo tego, że buty nie pomagały. W sumie kurde zrobienie dychy w butach co ledwo dychają też nie byłoby mądre.
Takie dni też są potrzebne. Nie te, w których wszystko idzie jak w planie, tylko te, w których trzeba wybrać rozsądek zamiast ambicji. One budują nie mniej niż idealnie odhaczone jednostki.
SolarBoosty skończyły służbę po 600 km. Dobre buty. Dobry etap. Idziemy dalej. Krok po kroku – do połówki.
Spokojnych świąt. Nie żryjcie za dużo. Serio. Kto to potem wybiega?
