Header Banner

(12/41) Wisła wycisza

W sumie cholera to leadem mogę chodzić takim samym prawie za każdym razem. W moim życiu działo się coś złego, łaknąłem biegania jak kania dżdżu, ciężko mi się było zebrać. Next one in the books.

Ale tym razem faktycznie było grubo. To już był ten moment, gdy nastrój:

  • najpierw był tak z dupy, że w ogóle nie chciałem wyjść z domu
  • potem pomyślałem, że ok., no przynajmniej dychę zrobię
  • aż w końcu, gdy przez długi kawał drogi towarzyszyła mi cisza a obok szumiała Wisła, złapałem takiego chilla, że pomyślałem: „A **uj, ile pobiegnę to pobiegnę”

Wisła to pomysł ChataGPT

Weekendowe wybiegania coraz dłuższe, muszę kolejne warianty tras sobie wymyślać. A na dodatek zima, smog… więc jak się w centrum mieszka to trzeba bezpiecznych dróg dla płuc szukać. Tym razem pomysł okazał się znakomity. Wbiegnięcie na niemal całkowicie pustą, szeroką ścieżkę mnie kompletnie wyciszyło. Samochody jeździły sobie na górze, u mnie w zasadzie było cicho i przez 4 kilometry z prawej strony tylko Wisła.

Ostatecznie wyszło 13 kilometrów z treningu, który był o krok tego, żeby nie wyszło z niego nic. Jestem z siebie bardzo dumny, bo to był jeden z najcięższych dni. A do tego poprawny trening, dobrze trzymane tempo i tętno. Tlen zrobiony. A od wtorku przez kolejne cztery tygodnie w tygodniu ostrzej, a w weekendy tym razem 16-18 km.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *