Header Banner
Półmaraton Wiązowski - 22/02/26

To nie o alkoholu – to półmaraton

Półmaraton na półwiecze. To mój cel i stąd pomysł na tę stronę. Towarzysz mi w drodze do jednego z większych wyzwań mojego życia.

Jak tam, ile z Was czytając „połówka” pomyślało, że będę pisał o alkoholu? Ewentualnie generacja Z, czy boomersi mogli o polówce pomyśleć. Łóżku takim. Tymczasem być może Was zaskoczę. To będzie strona o… bieganiu!

Tymczasem prawie każdy internauta, który tu wpadł:

Miliony stron na świecie, pierdyliard o bieganiu, a tu ktoś kolejną robi? Mordo, po co to komu?

To może najpierw wyjaśnię skąd te połówki w tytule?

Półmaraton na półwiecze, czyli nigdy nie odpuszczaj marzeń

Czytałem, że coś ok. 1,5% ludzi na świecie przebiegło półmaraton. Brzmi elitarnie, c’nie? Liczę się nawet z tym, że dla części z Was (jeśli w ogóle tu traficie 😉 ) „połówka” to nic wielkiego, a dla innej (większej) – coś na co nawet nie pomarzyliby się porwać. I właśnie stąd ten blog. Ja też myślałem, że nie mam co marzyć. Aż w końcu się za to zabrałem. I to światełko w tunelu, które widzę, to nie jest pociąg EIP.

To, co przeczytacie poniżej, w dłuższej wersji jest na stronie „o mnie”, ale – heloł – kto czyta „o mnie”?

Biegać zacząłem – jak mówią staaaare aktywności z Garmina – w 2012 roku. Różne koleje losu się działy, w końcu w 2018 przestałem. Tymczasem w maju mój najstarszy syn zaczął coś przebąkiwać, żeby może zacząć biegać, że „ojciec, może Ty też?”. Przypomniało mi się moje marzenie sprzed lat:

Żeby tak przed pięćdziesiątką przebiec półmaraton…

I jak chciałem powiedzieć Młodemu, że kurde może to i dobry pomysł, ale jak tak chciałem „połówkę” przed „połówką”, aż nagle okazało się, że…

46. Półmaraton Wiązowski jest dokładnie w moje urodziny!

Nie ma przypadków. Są tylko znaki. To będzie najlepsza impreza urodzinowa w galaktyce! Zapraszam Was na nią już teraz, a póki co – przygotowujcie się do niej wraz ze mną. Cel? Dobrze się bawić rzecz jasna! Ale sport to wynik. Musi być cel. Mój jest taki, żeby w momencie, gdy będę przekraczał linię mety na zegarze (a w zasadzie na moim Garminie) na pierwszej pozycji widniała jeszcze JEDYNKA.

To jest mój cel. Pierwszy półmaraton w czasie poniżej 2 godzin.

Biegać każdy może!

I nie martwcie się, że na początku będzie trochę gorzej! Gdy podrzuciłem synom luźną myśl o tym blogu, najstarszy odpowiedział:

Myślę, że wielu by to mogło zainspirować

Brawo, wygrał pan gałkę od telewizora. I choć nie przewidywałem, że stawianie tego cholernego WordPressa tyle zajmie – oto jestem. A po co jestem?

  • bo lubię pisać, a nie ma lepszego miejsca na werbalne rozwolnienie niż prowadzenie bloga 🙂
  • chcę pokazać, że biegać naprawdę może każdy; ja, wracając po 7 latach, w zasadzie zaczynam od zera; i za 14 tygodni biegnę półmaraton
  • jestem totalnym amatorem i chętnie podzielę się moimi rozkminami; być może Ty jako amator chętnie posłuchasz kogoś bardziej podobnego do siebie, dla kogo 4:30/km to nie jest tempo długiego wybiegania

Po co natomiast nie jestem?

  • żeby się wymądrzać
  • żeby zachowywać się jak guru, który wszystkie rozumy pozjadał

Zapraszam Cię do interakcji – półmaraton dopiero w lutym

Czemu akurat teraz zaczynam pisanie? Jakoś tak wyszło, że za mną pierwszy etap przygotowań (o Biegu Niepodległości niebawem coś napiszę) i jutro zaczynam program treningowy pod półmaraton. Nie ma lepszego momentu, żeby zacząć takiego bloga.

W najbardziej optymistycznej wersji pojawi się tu Was trochę przez te kilkanaście tygodni. Może pogadamy, podzielimy się wrażeniami, poradami. A w pesymistycznej – będę to czytał tylko ja, bliscy i kumple. I też dobrze – bo potem zrobię sobie z tego książkę i będę miał pamiątkę z mojej podróży do jednego z największych życiowych wyzwań.

Tak czy siak – będzie zajebiście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *