Header Banner

(38/39) Test biegania z muzyką i wytrenowanie szczytowe w (prawie) idealnym momencie

Biec z muzyką, czy nie biec? Oto jest pytanie.

Dziś znów krótko. Z wielu powodów, a fakt rosnącej powoli gorączki przedstartowej jest tylko jednym z nich. Ale tak – czuję już zapach startu, a i delikatny powiew słodyczy mety gdzieś się tam koło nosa kręci.

Dwa ostatnie dni taperingu. We wtorek (dwa dni opóźnienia z wpisem, skandal!) 7 km z dwoma akcentami po 200 m. Pies trącał odległość, to sprawa wtórna, ważne było to, że po raz pierwszy wziąłem ze sobą słuchawki.

Nigdy nie biegałem z muzyką. Lubię się skupić na swoich myślach, ale przede wszystkim dlatego, że musiałbym wtedy brać ze sobą telefon. A tego nie lubię. Wpadły mi jednak na testy Shokz Open Swim Pro (treść niesponsorowana) – słuchawki z przewodnictwem kostnym, dedykowane do pływania, więc jedne z nielicznych z wbudowanym odtwarzaczem mp3. A skoro nie muszę brać telefonu, to może jednak spróbuję?

Znalazłem dysk z moimi starymi mp3, odpaliłem skrypt który je skatalogował, wrzuciłem GPT-owi z poleceniem ustawienia na ich bazie playlisty, biorącej pod uwagę bpm poszczególnych utworów i moje zakładane tempo na kolejne kilometry. Plan taki, że w niedzielę wbiegam na metę przy dźwiękach Master of Puppets w uszach. OGIEEEEEŃ!!!!!!!

Tzn. nie wiem, czy akurat z nimi, bo wciąż się waham, czy wziąć słuchawki. Z muzyką ciężko mi było skupić się na liczeniu oddechów, ale z drugiej strony – tętno przy tempie +/- 6:00 nie przekraczało 140, więc chyba spoko? Jeszcze się zastanowię. A sam trening – bez historii, odklepany, żeby organizm nie zapomniał, że się biega. A dowodem na to, że ogarnął jest chyba tytułowy obrazek 🙂 Taper wszedł jak złoto – może ten Szczytowy jest chwilę za wcześnie, ale bez jaj – do niedzieli nie opadnie. Tym bardziej, że jutro jeszcze 3 km z 4 krótkimi przebieżkami.

Jestem optymistą. Tym bardziej, że w niedzielę ma być +6 st. C. Będzie dobrze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *